Nocna Ćma - to, o czym myślę...

Wpis

czwartek, 07 lipca 2011

Panu Bogu - świeczka, diabłu - ogarek...

Jestem katoliczką. Taką przeciętną katoliczką, która nie chodzi do kościoła za dużo ani za mało. Nie jestem więc fanatyczką religijną ale czasami - tak się czuję. 

Moja wiara wzrastała w świetle nauki Jana Pawła II. Wszystko zaczęło się od słuchania Jego homilli, wygłaszanych podczas pielgrzymek do Ojczyzny. 

Takim szczególnym punktem zwrotnym mojego życia religijnego, była powszechna (tak jak i dziś) dyskusja nad prawem kobiety do aborcji. Uważałam wówczas, że o życiu poczętego dziecka, może decydować tylko i wyłącznie matka dziecka. I nikt inny.                                   Przekonana o słuszności swego myślenia, z buńczuczną odwagą wygłaszałam swoje poglądy i tylko czasami zastanawiało mnie - dlaczego Kościół jest przeciwny aborcji?

Jedna z homilii Jana Pawła II - o ochronie życia poczętego - stała się przyczynkiem do weryfikacji... samej siebie. Pomyślałam wówczas : jak to jest, czy Jan Paweł II nie wie tego co ja wiem? Czy Jan Paweł II nie wie o ciążach powstałych w wyniku przemocy, gwałtu, czy Jan Paweł II nie wie o zagrożeniach ciąży, o tym, że urodzenie dziecka może stanowić zagrożenie zdrowia lub życia matki, czy Jemu nic nie wiadomo o tym, że wiele rodzin nie ma pieniędzy na swoje utrzymanie i każde kolejne dziecko stanowi dodatkowe obciążenie, czy Jan Paweł II, ten mądry człowiek, niekwestionowany autorytet na skalę całego świata, nie wie o tym, że odpowiedzialna rodzina to taka, która wie - na ile dzieci ją stać aby było bezpiecznie?           Mogłabym wymieniać jeszcze wiele powodów uzasadniających aborcję. Czy Papież nie miał o nich pojęcia? 

Odpowiedź jest banalnie oczywista.

Zawstydziłam się sama przed sobą. Poczułam się -  pusta i...po prostu głupia. Bo jakże to - ja, zwykły, szary człowieczek,  człowieczek, który NIGDY NICZEGO NIE DOKONAŁ W SWYM ŻYCIU, który sam nie wie dlaczego i po co żyje, żyje sobie bo ktoś mu dał kiedyś życie, ja - która posiadam tak małą wiedzę a również i wiarę, ja wiem więcej od Papieża? 

W ślad za tymi myślami, przyszły inne. Jakiś wewnętrzny głos mówił - "błogosławieni cisi, którzy nie widzieli a uwierzyli...".

I wszystko stało się dla mnie jasne. Stało się też coś bardzo ważnego w moim życiu -

DOKONAŁAM WERYFIKACJI SWOJEJ WIARY.

Wówczas zrozumiałam, że W BOGA ALBO SIE WIERZY ALBO NIE WIERZY. Każdy ma wybór. Jeśli myślę i mówię, że wierzę, to NIE PODWAŻAM PRZYKAZAŃ BOŻYCH. I słucham swego religijnego przywódcy, jakim jest ziemski następca Chrysusa, czyli papież. I nie staram się być "mądrzejsza" od niego. 

Myślę, że społeczny, polski wybór, w kwestii prawa do aborcji, powinien dokonywać się tylko pomiędzy dwiema grupami politycznymi w Parlamencie. Tymi, którzy jawnie i głośno mówią o swej przynależności do Kościoła Katolickiego i przyjmują Komunię Świętą a tymi, którzy do kościoła nie chodzą i nie przyjmują Ciała Chrystusa. Pierwsza grupa, grupa katolików, nie powinna mieć żadnych wątpliwości, żeby głosować przeciw aborcji.

Bo przyjmując Komunię Świętą, oddaje się cześć Panu Bogu. Przyjmuje się CAŁĄ Jego naukę. Naukę, w boskim, a nie ludzkim, wymiarze.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nocnacma
Czas publikacji:
czwartek, 07 lipca 2011 13:32

Komentarze

Dodaj komentarz

  • odmieniony_ja napisał(a) komentarz datowany na 2011/07/14 14:48:22:

    Sam nie wiem, co myśleć o aborcji. To jest bardzo trudny temat. Szanuję to, w jaki sposób Ty wypracowałaś "swój" pogląd, ale ja raczej wolę samemu do pewnych rzeczy dochodzić. Choć to prawda, że zdanie Jana Pawła II ma dla mnie duże znaczenie.

  • nocnacma napisał(a) komentarz datowany na 2011/07/14 16:02:59:

    Miałam kiedyś kontakt z kobietą, która poddała się aborcji. Słuchałam jej historii i byłam przerażona. I dziś wiem, że życie ze świadomością, że zabiło się człowieka ( tak, zabiło się, nie inaczej), jest życiem w permanentnym poczuciu winy i oskarżania się. Nikt o tym nie mówi głośno ale dopiero po fakcie, następuje tragedia. Aborcja to słowo, które nie ma ładunku emocjonalnego (szkoda) a jednak oznacza ZABICIE. I każda kobieta, nawet ta niewierząca, gdy nie może urodzić kolejnego dziecka, myśli o tym, że ukarał ją los i dałaby wiele, żeby móc cofnąć czas i decyzję. Poza tym, CZŁOWIEK JEST NAJWIĘKSZĄ WARTOŚCIĄ. Nie ma nic cenniejszego na świecie, jak ludzkie życie. I dlatego, z ludzkim życiem, nie można obchodzić się gorzej jak z ulubionymi przez nas zabawkami, np z samochodem, na który wydaliśmy fortunę. Zniszczonego auta żałujemy a ludzkiego życia nie żałujemy? To o co chodzi w życiu? Kim jesteśmy, skoro przedmioty maja większe znaczenie jak człowiek?!!

  • odmieniony_ja napisał(a) komentarz datowany na 2011/07/15 15:06:08:

    Nie sądzę, że ludzie bardziej cenią samochód niż ludzkie życie. Trochę to wyolbrzymiasz... Nie jestem zwolennikiem całkowitej legalizacji aborcji, ale także nie czuję się na siłach powiedzieć zgwałconej kobiecie by urodziła niechciane dziecko. Mam wrażenie, że niektórzy bardziej przejmują się losem tych nienarodzonych (tak, tak, wiem, że oni sami się nie mogą bronić), niż tych już żyjących. Wyobraźmy sobie życie nastolatki, która zostaje zgwałcona i która MUSI urodzić dziecko, niszcząc przy okazji swoje życie. Bo niestety taka jest prawda... Ona ma prawo do normalnej edukacji, kariery zawodowej. I to nie Bóg tak chciał, tylko jakiś zboczeniec.

    Moja dziewczyna miała być "usunięta", więc nie posądzaj mnie o chęć propagowania aborcji. Wręcz odwrotnie... Gdyby jej nie było, nie byłoby mnie...

    Tyle w tym temacie.

  • zdzieszko napisał(a) komentarz datowany na 2011/08/29 22:10:49:

    Temat niezwykle trudny, fakt. Powiedzenie zgwałconej, by urodziła, należy do zupełnie innej kategorii. To zawsze będzie tylko jej wybór. W tym sensie, to tylko kobieta decyduje. I wcale nie chodzi tu o jej potępienie, jeśli nie urodzi. Tu chodzi o nas, stojących z boku, którzy dają jej do ręki "wybór". W gruncie rzeczy jej wybór jest "dla wszystkich" najlepszy. Dla wszystkich, z wyjątkiem jednego jedynego. "Kłopot" z głowy. Tylko dlaczego jest to "kłopot"? Dlaczego jej życie ma ulec ruinie w wyniku gwałtu? Żyje na pustyni?
    Jestem mężczyzną. Nie wiem skąd we mnie przekonanie, że człowiekowi nie wolno w "majestacie prawa" wykonywać kary śmierci i jednocześnie gwałt budzi we mnie odruch zupełnego, absolutnego potępienia. Uważam, że za czyn ten przewidywane kary są żałośnie niskie i byłbym skłonny podpisać się pod karami wręcz "barbarzyńskimi".
    Do szewskiej pasji doprowadzają mnie w tym względzie wynurzenia fachowców od psychologii i resocjalizacji. Całkiem podobnie działają na mnie "obrońcy praw zwierząt". To bardzo często ci sami ludzie, którzy jednocześnie prawo do życia odbierają ludziom, pod pretekstem, że to ludzie tylko "przyszli", "potencjalni".

  • nocnacma napisał(a) komentarz datowany na 2011/09/17 02:14:12:

    Dziękuję bardzo za wyrażenie swej opinii. Myślę dokładnie tak samo. Jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Kiedy chciana ciąża jest zagrożona (o czym w dobie osiągnięć diagnostyki prenatalnej dowiadujemy się we wczesnych tygodniach po poczęciu), to kobieta jest pod ścisłą kontrolą lekarską aby zminimalizować ryzyko utraty DZIECKA!!! Gdy ciąża jest niechciana - toczy się dziwna dyskusja (o zgrozo, nawet wśród lekarzy, biologów) czy zarodek a nawet płód, jest człowiekiem czy nie. Ja z taką manipulacją się nie zgadzam. Powiedziałabym więcej, od dorosłego człowieka wymaga się dojrzałości. Skoro wiemy, skąd się biorą dzieci, to zastanówmy się PRZED a nie PO.

Dodaj komentarz

Kalendarz

Październik 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa